Jak rozpoznać auto po powodzi?

W ostatnich 17 latach Polskę oraz cały region Europy Środkowej dość często nawiedzały klęski powodzi. Pamiętamy powódź tysiąclecia z 1997 roku, kiedy to zginęło 46 osób, czy powódź z 2010 roku. Zalane było wszystko: domy, gospodarstwa, pola, szkoły, łąki i oczywiście samochody. Biegli uważają, że samochód, który doświadczył powodzi raczej nie nadaje się do użytku, jeżeli natychmiast nie został profesjonalnie rozebrany, osuszony, zakonserwowany i poskładany z powrotem do kupy. Woda potrafi wyrządzić nie mniejsze szkody niż ogień. Skutki są widoczne nawet po kilku latach. Aby nie stać się właścicielem auta, które było zalane trzeba dokładnie sprawdzić cały samochód. Można zacząć od kabiny, w której stojąca woda na pewno pozostawiła ślady. Pod dywanikami może powstawać grzyb i pleśń. Choinki zapachowe mają na celu neutralizowanie zapachu pleśni. Eksperci radzą też, by, odkręcać boczki drzwi – mogą być tam ślady wilgoci i tzw. linia zanurzenia. Silnik powinien być brudny, a niewyczyszczony na błysk. Szyby boczne powinny opuszczać się bez oporów. Jakiekolwiek szuranie to znak, że brud dostał się między uszczelki. Bez szmerów i innych dźwięków powinny działać urządzenia pokładowe – odtwarzacz CD, czy komputer oraz wszystkie przełączniki. Opór w ich działaniu może być skutkiem dostania się piasku w szczeliny. Nawet drobne usterki powinny wzmóc czujność kupującego. Elektronika to temat rzeka. Zalanie jej elementów raczej nie pozostanie bez wpływu na jej pracę. Warto zwrócić uwagę na śniedź, dodatkowe izolacje, skorodowane kable. Jeżeli dostrzegamy takie usterki to znaczy to, że auto miało powodziową przeszłość i nie należy decydować się na jego zakup. Elektronikę na wszelki wypadek można sprawdzić w autoryzowanym salonie. Jeśli woda doszła do silnika, będzie czuć i słuchać jego nierówną pracę. Osuszenie tylko trochę zmniejszy odgłosy. Podczas podpisywania umowy warto zapisać paragraf mówiący o tym, że właściciel oświadcza, że auto nie było zalane. Gdyby prawda okazała się inna, to nabywca ma podstawę do reklamacji i może dochodzić swoich praw w sądzie.  Najlepiej nie kupować samochodu w okresie popowodziowym lub kupić auto w autoryzowanego dealera. Odradza się zakup samochodu na terenach popowodziowych, gdyż ryzyko, że trafimy na auto, które ma w swojej historii powódź jest dość spore. [przypisy: autolaweta, akcesoria samochodowe, Obrabiarki CNC ]

 

Czy warto brać kredyt na używany samochód?

Znawcy rynku motoryzacyjnego uważają, że jeżeli kupować używane to najlepiej mające od 3 do 5lat, ponieważ jego wartość najbardziej odpowiada stanowi technicznemu. Niektórzy nie chcą brać dużego kredytu, obawiają się spłaty rat, odsetek, jakiś niespodziewanych kosztów i wolą kupić tańsze auto za wyznaczoną wcześniej kwotę. Analitycy przekonują, że lepiej trochę dołożyć i kupić auto z wyższej półki. Dobrą bazą wyjściową jest posiadanie kwoty 15 tysięcy, wtedy bank potraktuje tą kwotę, jako bazę początkową i bez problemu przyzna resztę. Raty kredytu przy brakującej kwocie 15 tys. zł można spłacić w przeciągu dwóch, trzech lat i są one do udźwignięcia przez przeciętne gospodarstwo domowe. Dysponujemy wtedy sumą 30 tysięcy, co pozwala na zakup auta młodszego o mniejszym przebiegu. Przy niedużym kredycie na zakup samochodu załatwienie formalności nie przypomina koszmaru, ponieważ banki często stosują procedurę uproszczoną – czasami obywa się nawet bez zaświadczenia o dochodach, a załatwienie kasy zajmuje jeden dzień. Niestety, trzeba się liczyć z tym do czasu spłaty kredytu nie jesteśmy właścicielami auta, bo kartę pojazdu musimy przekazać bankowi, który w ten sposób zabezpiecza swoje interesy. W razie niespłacania rat, na podstawie umowy kredytowej i z pomocą komornika bank sprzeda nasz samochód i odzyska pieniądze. Takie sytuacje zdarzają się rzadko. Bank nie jest instytucją spełniającą żądania klienta, ale firmą nastawioną na zysk i niepewnym klientom kredytu nie udzieli. Bank może zabezpieczyć swoje interesy w inny sposób – zażądać od klienta wykupienia dodatkowego ubezpieczenia. Zaciągnięcie kredytu na samochód trzeba przemyśleć. Kusi perspektywa posiadania lepszego i młodszego samochodu. Z drugiej strony do czasu spłaty auto nie jest naszą własnością, więc nie możemy go nawet sprzedać. Branie kredytu na auto to ryzyko, bowiem nie mamy pewności, czy wydarzy się coś nieprzewidzianego – choroba, zdarzenie losowe, typu: pożar mieszkania, czy utrata pracy, które uniemożliwi spłatę rat.  Trzeba mieć pewność utrzymania zatrudnienia przez dwa, trzy lata, o co trudno w czasach kryzysu. Ofert kredytów samochodowych jest bardzo dużo – udzielają ich zarówno firmy pożyczkowe, jaki i banki. Jedno jest pewne przed zaciągnięciem kredytu trzeba go policzyć i dokładnie przeczytać umowę, a jeżeli coś nie rozumiemy w umowie, to poprosić o wyjaśnienie. [przypisy: autolaweta, akcesoria samochodowe, Obrabiarki CNC ]